piątek, 13 czerwca 2014

Urodziny Dextera

Choć to dopiero dziś jego święto, już wczoraj z tej okazji zabrałam go na obiad/kolacje, do pobliskiej knajpki. Ja delikatnie, bo mój żołądek jeszcze nie działa jak należy, więc wzięłam rybę oraz zupę, (która choć pyszna okazała się bledem, bo dla mnie trochę za ostra). Dex po krewetkach z chilli, miał ochotę na żeberka. Przynieśli mu CAŁY jeden bok tych żeberek. Był wniebowzięty. Cieszył się jak dziecko, że dostał taką górę mięcha i już ledwo ledwo dawał radę, ale zjadł wszystko, bo tak mu smakowało.
Wracaliśmy spacerkiem najedzeni i szczęśliwi. Dex powtarzał, jaką jestem cudowną narzeczoną, a ja na to:

- To mam już na ciebie sposób. Jak będziesz chciał się ze mną kiedyś rozwieść, zabiorę cię na żeberka. Od razu wróci ci miłość do mnie ;) 

4 komentarze:

  1. a już nigdy nie wpierdolę żeberek.

    sens życia mnie opuścił.

    ale najlepszego dla Dexa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Whyyyy?

    Za zyczenia dziekuje, przekaze.

    OdpowiedzUsuń
  3. bo mój układ trawienny może stwierdzić, że chyba mnie pojebało i on nie będzie się urabiać po łokcie.
    szczegóły to mogę ci napisać w mailu.

    OdpowiedzUsuń