Ewa pisze, że do mnie macha z drugiej strony „Wisły”. Oh,
crap! A mnie tam nie ma. Umówiliśmy się jakiś czas temu, że będziemy czasem do
siebie machać w pracy, nawet jak nie będziemy się widzieć, bo nasze miejsca
pracy są naprzeciwko. Dzieli nas tylko rzeka. To znaczy, już nie. Teoretycznie
jeszcze jestem zatrudniona, ale tylko na papierku. Właśnie dostałam zwolnienie
zdrowotne do końca miesiąca, czyli do końca mojej umowy. Bo teraz to już i tak
nie ma sensu tam wracać, skoro jasno powiedzieli, że się ze mną zegnają.
Jutro neuro. Może wreszcie czegoś się dowiem odnośnie mojej
choroby.
A na poniedziałek umówiłam się z Ewą. Na pocieszenie ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz