Poszłam dziś do pracy. W odwiedziny. Oddać zwolnienie i zobaczyć
się z moimi dziewczynami. Kiedy na nie czekałam, poszłam zamówić sobie coś do żarcia
w kantynie. Potem poszłam nalać sobie kawy, usiadłam, zabrałam się za
konsumpcje. Przyszły dziewczyny, pogadaliśmy. Pożegnałyśmy się. Wyszłam.
100 metrów za budynkiem zdałam sobie sprawę z tego, że nie zapłaciłam
za swój lunch.
Boszsz, jaki wstyd. Wróciłam się i przeprosiłam babkę, że wyszłam
bez płacenia, ale tylko się uśmiechnęła, nie obeszło ja to.
bo nie płaci za stracony posiłek ze swojej kieszeni. to jej nie obeszło.
OdpowiedzUsuń