sobota, 31 maja 2014

Coffeaven

Pierwszy łyk słabiutkiej kawy prawie przyprawił mnie o orgazm. Przy drugim przypomniało mi się, jak fajnie jest „normalnie” żyć i zachciało mi się płakać. Cudowny smak trzeciego łyku rozwiał smutek. Cieszmy się z tego, co mamy tu i teraz. A teraz to ja mogę wrócić powoli do kawy po 2 tygodniach abstynencji.

5 komentarzy:

  1. kiedy żyje się normalnie wcale się tej normalności nie docenia.

    buziak.

    będzie ok.

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawda :-) U mnie otatnio nic nie jest normlne, wiec nawet takie drobne przyjemnosci, jak kawa, ktora dla innych jest codziennościa, przyprawia mnie o wielką radość.
    Cmok ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. wiem jak to jest. nie wiem czy to cię pocieszy, ale może. przynajmniej nie musisz się rehabilitować i pani pielęgniarka nie zmienia ci pieluchy w szpitalu. ; ) poza tym, ciesz się kawą, co tu rozkminiać, dobrze się napić raz na jakiś czas niż w ogóle.

    OdpowiedzUsuń
  4. Och, Mori, ty moja Polyanno ;)
    :D

    OdpowiedzUsuń