Pierwszy łyk słabiutkiej kawy prawie przyprawił mnie o
orgazm. Przy drugim przypomniało mi się, jak fajnie jest „normalnie” żyć i zachciało
mi się płakać. Cudowny smak trzeciego łyku rozwiał smutek. Cieszmy się z tego,
co mamy tu i teraz. A teraz to ja mogę wrócić powoli do kawy po 2 tygodniach
abstynencji.

kiedy żyje się normalnie wcale się tej normalności nie docenia.
OdpowiedzUsuńbuziak.
będzie ok.
Prawda :-) U mnie otatnio nic nie jest normlne, wiec nawet takie drobne przyjemnosci, jak kawa, ktora dla innych jest codziennościa, przyprawia mnie o wielką radość.
OdpowiedzUsuńCmok ;-)
wiem jak to jest. nie wiem czy to cię pocieszy, ale może. przynajmniej nie musisz się rehabilitować i pani pielęgniarka nie zmienia ci pieluchy w szpitalu. ; ) poza tym, ciesz się kawą, co tu rozkminiać, dobrze się napić raz na jakiś czas niż w ogóle.
OdpowiedzUsuńOch, Mori, ty moja Polyanno ;)
OdpowiedzUsuń:D
kłaniam się ; )
OdpowiedzUsuń