Dexter wchodzi
do salonu, w samych gaciach, z wygniecionymi spodniami w rękach.
- I co? Założysz
te spodnie, co wcisnąłeś zmięte do szafy, mimo, że były wcześniej wyprasowane?
- No nie mam
innych. Ty jesteś kobietą, powinnaś dbać, żebym miał wszystko czyste i
wyprasowane.
Patrzę na
niego z politowaniem, a on próbuje się wcisnąć w przyciasne spodnie.
- Trudno, pójdę
po tego browara jak wieśniak.
Tu już naprawdę
trudno mi było utrzymać powagę, a padłam, kiedy zaczął skakać i wciągać brzuch,
żeby móc się dopiąć i przy okazji uderzył się ręką w ścianę.
- Oliwa
sprawiedliwa… - skomentowałam tylko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz