sobota, 17 maja 2014

Popłakałam się ze śmiechu


Dexter wchodzi do salonu, w samych gaciach, z wygniecionymi spodniami w rękach.
- I co? Założysz te spodnie, co wcisnąłeś zmięte do szafy, mimo, że były wcześniej wyprasowane?
- No nie mam innych. Ty jesteś kobietą, powinnaś dbać, żebym miał wszystko czyste i wyprasowane.
Patrzę na niego z politowaniem, a on próbuje się wcisnąć w przyciasne spodnie.
- Trudno, pójdę po tego browara jak wieśniak.
Tu już naprawdę trudno mi było utrzymać powagę, a padłam, kiedy zaczął skakać i wciągać brzuch, żeby móc się dopiąć i przy okazji uderzył się ręką w ścianę.

- Oliwa sprawiedliwa… - skomentowałam tylko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz