czwartek, 3 lipca 2014

Zakręcona

Na szkolenie czekałam godzinę. Bo myślałam, że zaczyna się o 9-ej, a nie 9.30 (a sama przecież wpisałam w kalendarzu, że na wpół do dziesiątej), a poza tym ja zawsze jestem „na zapas”. W sumie nic strasznego. Przez godzinę siedziałam w recepcji i czytałam książkę na telefonie.

Już w czasie zajęć, z przerażeniem stwierdziłam, że na palcu brak pierścionka zaręczynowego. Co się z nim stało!? Przecież pamiętam, że wyciągnęłam go rano z pudelka, wraz z kolczykami! Aha, jest na serdecznym palcu, ale prawej ręki. Która zresztą spuchła, więc z trudem go zdjęłam, by przełożyć na lewą.

A właściwie to, na której ręce się nosi?

Głowa napieprza :( Musiałam robić CPR na trzech manekinach (niemowlę, dziecko do 12 lat i dorosły).

4 komentarze:

  1. Po polsku na prawej, po irlandzku na lewej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Po prawej pod obrączką, ale ja bym wolała na lewej, żeby nie obciążać sobie jednego palca.

    OdpowiedzUsuń
  3. Az taki wielki kamien w pierscionku planujesz? ;)

    OdpowiedzUsuń