Gorąco, to i budzę się ciągle i wciąż śni mi się coś nowego.
Dziś zapamiętałam dwa sny.
W pierwszym Dex wrócił z imprezy w mieście, cały
zakrwawiony, ktoś go napadł w drodze powrotnej. Jak tylko, choć odrobinę się rozbudziłam,
otworzyłam szerzej oczy, żeby jak najszybciej wyjść z tego okropnego snu. Przecież
to mój największy strach. Moja paranoja.
A drugi? No cóż… standard. Uciekam. Tym razem z dość sporą
grupą ludzi (ok.10 osób), w tym jedną małą dziewczynką lat na oko 5. Goni nas
tylko jeden facet z bronią, a my spierdalamy jak głupki, zamiast rzucić się wszyscy
na niego i zabrać broń.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz