Śniło mi się, ze pod naszym oknem były ławki, trawa… Do Dexa
przyjechali znajomi. Marlena i ktoś tam jeszcze, plus chłopak od niego z pracy,
który niedawno przeniósł się do Niemiec. Michał miał jechać za tydzień razem z
nim i zabrać malutką Julie. Wdałam się w dyskusje, ktoś się dzieckiem będzie zajmował,
jak on będzie pracował, i co na to matka
dziecka. Ja do nich machałam z okna, a Dex zszedł na dół z nimi pogadać. Kiedy już
pojawił się w oknie, nastąpiła totalna konsternacja. Próbowałam mu dać jakieś
znaki, ale już było za późno, więc powiedziałam wprost:
- Dex, ty nie masz majtek!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz