piątek, 11 lipca 2014

MRI

Od prawie dwóch tygodni wiedziałam, że mam ten rezonans, ale żeby jeszcze się upewnić co do szczegółów, czytałam jeszcze raz list ze szpitala i ulotkę, którą mi wysłali.
Dex: Jakby Inek nie mógł cię zawieźć, to powiedz, wezmę parę godzin wolnego i pojadę z tobą tam autobusem.
Ja: Spoko, to nieinwazyjne, nie trzeba opieki, jak ostatnim razem. Pytają tylko, czy nie mam żadnego metalu w ciele, wiesz, np. rozrusznik serca itp.
Dex: Metalu? A uśmiechnij się.
Patrzę na niego jak na durnia i nie kumam. Dopiero po chwili olśnienie: aparat na zębach! Podobno minę miałam nieziemską. Wystraszyłam się, że będę musiała odwołać badanie, ale zadzwoniłam do nich i zapewnili mnie, że aparat ani plomby nie przeszkadzają za bardzo w MRI. Wyczytałam potem w necie, że jedynie obraz może być mniej klarowny.

Inek jednak mógł mnie zawieźć. I dobrze, przynajmniej nie musiałam szukać szpitala w nieznanym mi mieście i stresować, że jedyny autobus, który tam jedzie będzie spóźniony, czy coś w tym stylu.
Badanie przeprowadzało dwóch młodych przystojnych… J
A ja bez stanika, hehehe, bo kazali zdjąć, ze względu na fiszbiny :D

Samo badanie to mnóstwo hałasu i trudność z oddychaniem. Nie mam klaustrofobii, ale nie lubię jak się mnie gdzieś zamyka. I mimo, że tuba była na wpół otwarta, źle mi tam było i długo musiałam kontrolować oddech. Słuchałam radia przez słuchawki, żeby zagłuszyć hałas maszyny, ale nawet nie wiem, co grali, za bardzo skupiałam się na oddechu ;) 15 minut na głowę, a potem kolejne 15 na szyje. Wyniki wyślą do neurologa, więc jak dobrze pójdzie, dowiem się czegoś więcej za 2-3 tygodnie.

2 komentarze:

  1. heheheheehe, gdzie są moje okulary, krzyczy woła pan Hilary. a co w sytuacji, gdy ktos ma duzo metalu w sobie?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mam pojecia. Chyba wtedy nie mozna. Albo cos musza przedsiewziac, ale nie wiem co, zanim delikwenta wloza do tej tuby.

    OdpowiedzUsuń