Od prawie dwóch tygodni wiedziałam, że mam ten rezonans, ale
żeby jeszcze się upewnić co do szczegółów, czytałam jeszcze raz list ze
szpitala i ulotkę, którą mi wysłali.
Dex: Jakby Inek nie mógł cię zawieźć, to powiedz, wezmę parę
godzin wolnego i pojadę z tobą tam autobusem.
Ja: Spoko, to nieinwazyjne, nie trzeba opieki, jak ostatnim
razem. Pytają tylko, czy nie mam żadnego metalu w ciele, wiesz, np. rozrusznik
serca itp.
Dex: Metalu? A uśmiechnij się.
Patrzę na niego jak na durnia i nie kumam. Dopiero po chwili
olśnienie: aparat na zębach! Podobno minę miałam nieziemską. Wystraszyłam się,
że będę musiała odwołać badanie, ale zadzwoniłam do nich i zapewnili mnie, że
aparat ani plomby nie przeszkadzają za bardzo w MRI. Wyczytałam potem w necie,
że jedynie obraz może być mniej klarowny.
Inek jednak mógł mnie zawieźć. I dobrze, przynajmniej nie musiałam
szukać szpitala w nieznanym mi mieście i stresować, że jedyny autobus, który tam
jedzie będzie spóźniony, czy coś w tym stylu.
Badanie przeprowadzało dwóch młodych przystojnych… J
A ja bez stanika, hehehe, bo kazali zdjąć, ze względu na
fiszbiny :D
Samo badanie to mnóstwo hałasu i trudność z oddychaniem. Nie
mam klaustrofobii, ale nie lubię jak się mnie gdzieś zamyka. I mimo, że tuba była
na wpół otwarta, źle mi tam było i długo musiałam kontrolować oddech. Słuchałam
radia przez słuchawki, żeby zagłuszyć hałas maszyny, ale nawet nie wiem, co
grali, za bardzo skupiałam się na oddechu ;) 15 minut na głowę, a potem kolejne
15 na szyje. Wyniki wyślą do neurologa, więc jak dobrze pójdzie, dowiem się czegoś
więcej za 2-3 tygodnie.
heheheheehe, gdzie są moje okulary, krzyczy woła pan Hilary. a co w sytuacji, gdy ktos ma duzo metalu w sobie?
OdpowiedzUsuńNie mam pojecia. Chyba wtedy nie mozna. Albo cos musza przedsiewziac, ale nie wiem co, zanim delikwenta wloza do tej tuby.
OdpowiedzUsuń