Kolega chciał się spotkać na jakieś piwo, bo niedługo wyjeżdża z BFS. Dex zaprosił go na dzisiaj do nas.
Ja: Okej, sam Kris mi nie przeszkadza, niech przyjdzie, ale wiesz, jak to się skończy, zaraz jeszcze ktoś będzie chciał się z nim spotkać, potem kolejny. Nie mam zamiaru szykować imprezy w środku tygodnia, tym bardziej, ze już mamy gości w sobotę.
Dex: No co ty, tylko on i my.
Ja: To nie ma problemu.
W sobotę wpadł Michał.
Mich: O kurcze, zapomniałem! Mieliśmy się w weekend zorganizować na spotkanie z Krisem. Kiedy on wyjeżdża do PL?
Dex: W piątek. Jak chcesz, to wpadnij do nas we wtorek, bo on przychodzi.
Mich: Okej, fajnie.
Po jego wyjściu mowie:
Ja: Słuchaj, nie mam nic przeciwko, żeby jeszcze Michał do nas wpadł we wtorek, ale gwarantuje ci, ze na tym się nie skończy. Zaraz Adrian będzie chciał się spotkać, a po nim kilku innych kolegów. weź, puki czas, przenieś imprezę do knajpy. To jest środek tygodnia, a nie weekend, musimy tez brać pod uwagę sąsiadów, pracujących i z dziećmi. Tak się nie robi. A ja tez nie mam siły na to wszystko.
Dex: Nieeee, co ty, wcale tak nie będzie. Tylko Kris i Michał.
Poniedziałek. Dex wraca z pracy.
Dex: Miałaś racje. Adrian zaczepił mnie, co z impreza pożegnalną Krisa. I chyba ma dzwonić do jeszcze kilku osób w tej sprawie, wiec przeniosłem do knajpy.
Ze tez on jeszcze się nie nauczył, ze ja mam zawsze racje :D ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz