W nowej pracy początki łatwe nie są, ale i tak bardzo mi się podoba. Dzieciaki są fajne, personel sympatyczny. Czuję, że to miejsce dla mnie. Pamiętam przecież, jak w poprzedniej ryczałam w pierwsze dni, że nie chcę tam wracać. A tu: już planuję, co będziemy robić z dzieciakami przez następne tygodnie :)
Przyszła dziś Jamila, dziewczynka, która w dwa dni tygodnia jest pod opieką mojego poprzedniego pracodawcy, a dwa dni w mojej nowej pracy. Pytam:
Ja: Jamila, what place do you like better? Here or SH?
Jamila: Here, becouse you are here now.
A to nie jest dziewczynka z tych przymilnych, które pochlebiają innym, żeby coś dla siebie zdobyć :)
Odprowadzałam dzieciaki do szkoły z rana. Droga zabrała nam 5 do 7 minut. I przez te parę minut mała Emma, z którą szłam za rękę tak mnie polubiła, że mimo, że potem cały dzień jej nie widziałam (pracowałam w innej grupie), jak tylko zobaczyła mnie wieczorem na podwórku, wystrzeliła jak z procy, żeby pobiec do mnie i przytulić się do moich nóg. Za takie momenty uwielbiam tę pracę :)
I jeszcze za te, kiedy widzę uśmiechy dzieciorów, kiedy po całym dniu zauważą w tłumie mamę, albo tatę :)
Ale przemiło :) Oby tak dalej!
OdpowiedzUsuń