zdjęli mi wczoraj. Bolało jak cholera, bo wszystko tam teraz wrażliwe, a jak ci ktoś wsadza wziernik w takiej sytuacji to masz ochotę odgryźć mu rękę.
Jeśli tylko byś dosięgnęła.
Czuję się dosyć dobrze, jak na po-operacji i po-poronieniu. Mam tylko momenty. Takie psychicznie głównie. Np. siedzę w poczekalni, już po, czekam na raport na piśmie od lekarki. Przez okno widzę, jak pod bramkę podjeżdża samochód. Za chwilę podchodzi do niego babka w szlafroku, w zaawansowanej ciąży. Siada na miejscu pasażera, a koleś podaję jej papierosa. Palą razem w ciasnej puszce.
Rozpłakałam się.
Nosz, kur..a! My się tyle lat staramy, ja nie piję i nie palę od co najmniej dwóch lat, żeby tylko dziecku nie zaszkodzić, nawet w tym początkowym stadium. Chucham i dmucham, przestałam brać całkowicie leki, mimo potwornych bólów głowy, a taka szmata wyjdzie sobie na papierosa z dzieckiem w brzuchu!!!
Czuję się taka bezsilna :(
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz