czwartek, 14 września 2017

Z pracy (60) - Miły powrót z urlopu

Kiedy już mi się wydaje, że wydostaję się z gruzów jakie zostawiła mi szefowa zanim sama poszła na urlop (mnie nie było 4dni, jej nie będzie dwa tygodnie), okazuje się, że coś jeszcze nie jest zrobione i znów wpadam w czarną dziurę rozpaczy.
Nie wiem, czy to ja biorę tak wszystko do siebie i się stresuję? Nawtykałabym jej, serio, ale za dwa dni ma ślub i wystarczająco dużo stresów, nie będę jej dokładać. A że sama jestem sfrustrowana...
Oddychaj... Raz... Dwa...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz