W wtorek mam jeszcze jedno spotkanie z innym advisorem.
Porywam się na dość ryzykowna zmianę w życiu, bo przekwalifikowanie w wieku 33
lat… Ale kto nie ryzykuje ten nie ma. Np. moja ulubiona pielęgniarka, Deidre,
dopiero po 40 zaczęła pracować jako piguła, bo wcześniej bawiła dzieci. Dopiero
jak dzieciaki podrosły postanowiła pójść na studia.
Nie wiem, czy będę musiała pójść studia w temacie, jaki
planuje, ale prawdopodobnie tak, bo zwykły kurs chyba nie załatwi sprawy, mimo
mojego mgr. Dlatego będzie drugie spotkanie, żeby zwalić szukanie na barki
doradcy ;) Podobno Jill, z która będę niedługo rozmawiać, w moim lokalnym Job
Centre jest w tym bardzo dobra.
Na razie nie zdradzam, o co chodzi, żeby nie zapeszyć. Ale już
się cieszę na zapas J
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz