Któregoś wieczora, leżymy na łózku, wygłupiamy się. Przypomniała mi się gra z dzieciństwa: malowanie po plecach. Dex kocha, kiedy ktoś go drapie po plerach, wiec wiedziałam, ze mu się spodoba zabawa. Narysowałam mu kilka obrazków, a on zgadywał. Dobra. Moja kolej.
Położyłam się na brzuchu, a Dex maluje mi jakiś szlaczek. Zgaduje.
Ja: Wąż.
Dex: Nie.
Ja: Fala? Pasek? Nie wiem, co to jest?
Dex: To jeszcze raz.
I znów maluje mi jakaś fale.
Ja: Nigdy tego nie zgadnę. Powiedz mi co to jest?
Poddałam się.
Dex: Twoja skolioza.
Bosko... :D
OdpowiedzUsuńmasz falowaną skoliozę. brawo Lola ; D
OdpowiedzUsuńNie kazdy tak moze, c'nie? ;-)
OdpowiedzUsuńto jest wyczyn.
Usuń