W poniedziałek byłam w innej szkole, bo dziecko miały jeszcze ferie z okazji Haloween i było ich mniej (wtedy łączą dwie okoliczne szkoły pod opieką).
Nowe zabawki. Wow!
Joshua zaszałał i ubierał się za małe na siebie kostiumy. Pomogłam mu wcisnąć na siebie sukienkę Kopciuszka i pantofelki na wysokim obcasie i obchodził salę jako Princess Josie.
Babskie ciuszki jednak szybko go znudziły i włożył kamizelkę policjanta, czapkę i udawał, że ma pistolet. Podszedł do mnie, kiedy pomagałam dziewczynkom z kostiumami.
Joshua: I want to see your ID.
Szukam po kieszeniach.
Ja; I am sorry Sir, I cannot find them, I think I left them at home.
J; Whaaaat! You are under arrest.
I prowadzi mnie do więzienia, a właściwie do biurka, gdzie siedziała reszta opiekunek. Trzyma mi ręce za plecami, bo nie ma kajdanek i widzę, że już łapie za taśmę klejącą.
Ja: No way! You're not gonna use that on me!
Kelly: Here, Josh, have a string.
A do mnie:
K: You're welcome :D
Kiedy Joshua obwiązuje mi ręce za plecami, ja protestuję.
Ja: I don't think having no ID is a high offence. I want to call my layer. It is my right! I have a right for one phone call...
Później udało mi się uciec z więzienia. Akurat przefarbowałam włosy i dzieciaki widziały mnie po raz pierwszy od tego czasu, więc udaliśmy, że jestem na ucieczce i dlatego tak się zmieniłam ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz