Rodzice mojego
męża nadali braciom imiona takie jak były akurat w kalendarzu, kiedy się
urodzili.
Ja: Mirek, a
tobie nie?
Mirek: A nie
wiem, sprawdź, ale chyba nie, bo w dniu moich urodzin były jakieś beznadziejne
imieniny.
Sprawdzam.
Ja: Oj, szkoda,
mogłeś się nazywać Lucek, albo Antek.
Mirek: Taa,
Antek, jak to biedne dziecko, co to je zabili, bo na skrzypkach grało…
Ja: Nie ta bajka…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz