środa, 4 października 2017

Daj głos

Najgorsze koszmary to są wtedy, kiedy biegniesz, biegniesz..., a Twoje nogi nie chcą się poruszać i tak naprawdę, mimo wysiłku, stoisz w miejscu. Albo drugi taki, kiedy ktoś Cię atakuje, próbujesz krzyczeć z całych sił, a z gardła wydobywa się ledwie słyszalny skrzek. Albo i nic.
Dziś miałam to ostatnie na żywo (z tym, że nikt mnie nie gonił). W pracy, żeby dzieci się uciszyły używałam dzwoneczka, a kiedy wszystkie oczy zaskoczone dźwiękiem skierowane już były na mnie, szeptałam do nich.
Ubaw dla dzieciaków. Dla mnie nie bardzo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz