Dawno nie śnił mi się Colin. No to mam.
Nie, nie zmartwychwstał. Ale tym razem zostawił wiadomość głosową. Wiedział, że jest chory, ale mówił, że jest szczęśliwy. Że wyszedł za mąż i jego facet jest świetny.
Mówił też, że pozwał rodziców i wygrał, i mama płaciła mu alimenty przez te ostatnie pół roku.
Smutno się obudziłam.
We śnie była też Olcia. Przyszłam do niej pod blok, żeby pogadać. Nie była zadowolona, bo właśnie uczyła się na egzamin (studia), ale potem stwierdziła, że to w sumie dobrze, zrobi sobie przerwę i wyszła pogadać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz