Dex coś mi opowiada i w pewnym momencie:
Dex: No bo tak było, że ni z dupy, ni z pietruchy.
Ja padam ze śmiechu.
Dex: Co jest? Znów coś nie tak powiedziałem?
Ja: Powinno być "ni z gruszki, ni z pietruszki".
Dex: Poważnie?!?!
Hahaha! On na serio nie wiedział.
Wieczorem.
Dex: Co czytasz?
Ja [patrząc z byka, bo znów zadał mi pytanie, na które odpowiedź wcale go nie interesuje]: Książkę.
Dex: O czym?
Ja: O dupie.
Dex: O dupie Maryji?
Ja znów w śmiech, mając jeszcze w pamięci dzisiejszą dupę i pietruchę.
Dex: Nie Maryji? O Boże, przepraszam, chyba Maryję obraziłem.
Ja śmieję się jeszcze mocniej, bo Mirek do religijnych nie należy i zwykle nie martwi się, że mógłby obrazić czyjeś uczucia religijne.
Dex: To jak ma być? Marysi?
Ja: O dupie Maryni.
I tak nie zapamięta...
Odpowiedź do pytania w tytule to oczywiście: dupę ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz