sobota, 15 lipca 2017

Z pracy (54) - Zdechła

Praca mnie wykończyła. Poszłam tylko na 7.30 do 2.30, a wróciłam zmachana jak koń po westernie. Wiem, że to tak po chorobie, ale troche przesada. Wróciłam do domu ledwo żywa, musiałam się położyć na godzinę, wstałam, coś tam porobiłam, a o 21.40 znów spałam. Czuję, że będzie cięzko wrócić w poniedziałek na cały etat. Dobre jednak to, że conajmniej połowę tego czasu mam w biurze, bo szefowa ma spotkania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz